PDA

View Full Version : Problem ze zgodą spółdzielni mieszk. na WLAN


andkol
21-11-04, 20:05
Witam WSZYSTKICH serdecznie.
Jestem tu po raz pierwszy i od razu mi się spodobało.
No ale do rzeczy.
Mamy z kumplem sieć radiową. W miasteczku są cztery takie firmy usługowe. Wystąpiliśmy do spółdzielni mieszkaniowej o zezwolenie na postawienie dwóch anten na dachach bloków (jestem mieszkańcem i członkiem spółdzielni). Dostaliśmy odpowiedź negatywną: ...bo dwie firmy już mają zezwolenie i to wystarczy. Wszystko wskazuje na to (czas odpowiedzi), że prezes sam podjął decyzję i to zaraz po naszym wyjściu.
Czy taka odpowiedź jest zgodna z prawem??? Równy dostęp, niezdrowa konkurencja, prawo wyboru mieszkańców od kogo chcą internet itd.
Dodam, że jesteśmy konkurencyjni cenowo. Czy można w jakiś sposób powalczyć o pozwolenie???
Proszę o odpowiedź lub radę. A może ktoś już przerabiał ten temat???Dzięki.
Pozdrawiam andkol

Frank Holman
21-11-04, 21:03
w kwestii spółdzielni, powiem krótko :lol: :lol: :lol: :mrgreen:

choć tak bardziej praktycznie kontakty ze spółdzielniami to przerabiał szunaj więc może on coś dorzuci

no ale skoro masz decyzję negatywną na piśmie możesz zaskarżyć ją do sądu

szunaj
22-11-04, 12:56
Spółdzielnie mieszkaniowe to taki twór niby posiadający demokratycznie wybrane władze i demokratycznie zarządzany a w praktyce to jeden człowiek niczym sekretarz PZPR rządzi wszystkim jak chce.
Decyzje wydane przez prezesa lub zarząd spółdzielni, (w zależności od kompetencji), jeśli są zgodne ze statutem spółdzielni i prawem spółdzielczym to są w praktyce niepodważalne.

Pomagałem deko przy zakładaniu sieci radiowej na osiedlu gdzie mieszkam i w uzyskaniu zgody spółdzielni nie miałem żadnych problemów, mimo że istniała sieć kablowa. Warunek spółdzielni był tylko jeden: zero anten na blokach z płaskimi dachami. Anteny w takich blokach w zależności od sytuacji były montowane obok okna klatki schodowej lub okna mieszkania któregoś z lokatorów z najwyższej kondygnacji.

Jeśli pod decyzją, którą otrzymałeś jest tylko podpis prezesa to możesz odwołać się od tej decyzji pismem adresowanym do zarządu spółdzielni. Zapoznaj się ze statutem tej spółdzielni, a zwłaszcza z działem dotyczącym prezesa i zarządu. Statut na pewno jest do wglądu dla każdego członka w biurze spółdzielni. Wszelkie sprawy ze spółdzielnią załatwiaj zawsze w formie pisemnej. Opisz w piśmie, że wasze usługi są tańsze itd. No, ale montowanie anten na dachu to nie najlepszy pomysł, dla spółdzielni (prezesa, zarządu) to jest powód do decyzji odmownej, bo jak jest antena na dachu to będzie trzeba czasem wchodzić na dach a to może spowodować, że mogą pojawić się przecieki itd. itp.
Pozdrawiam.

VOGEL
22-11-04, 15:10
Generalnie trudno wygrać z zarządcą budynku - znam to dokładnie od drugiej strony. Decyzja (w tym wypadku odmowna) może być spowodowana wieloma względami: stanem technicznym budynku, planem remontów (trudno zezwolic na prowadzenie instalacji jeżeli klatki były swiażo pomalowane), itd. Każda nowa instalacja jest dla zarządcy dodatkowym kłopotem. Providerzy najczęściej wprowadzają zapis do umowy, że po wykonaniu instalacja staje się własnością lokatora (a co za tym idzie to on powinien ja konserwować). Dochodzi zatem dodatkowy kłopot i koszt z tym związany (przeglądy, naprawy, kradzieże). W Twoim przypadku na niekorzyść działa poza tym fakt, iż w budynku już działają firmy które są dostawcami netu

andkol
25-11-04, 12:33
Tak właśnie myslałem, że będzie kłopot.
Firmy które mają zezwolenie, robią to na dachu, ale przy kominach wentylacyjnych. Dzięki temu nie niszczą dachów.
Jeśli chodzi o odpowiedź, to jest on w imieniu zarządu, ale przyszła w następnym dniu rano. Oczywiście pocztą. Po prostu musiał to odpisać natychmiast, bez zebrania zarządu.
W moim bloku nie ma takich anten, a nam chodzi o jedną i tylko na tym bloku, ale z tego co piszecie widzę, że nie ma co liczyć na cud (ponowilismy pismo).
Dziękuję wszystkim za odzew.
Pozdrawiam

andkol

szunaj
25-11-04, 13:08
Skoro pierwsza decyzja była w imieniu zarządu spółdzielni to deko się pośpieszyłeś z tym odwołaniem. W takim przypadku należało odwołanie napisać do rady nadzorczej spółdzielni. Dlatego polecałem zapoznać się że statutem spółdzielni.
Pozdrawiam.

einstein-malysz
25-11-04, 19:32
Dlatego najlepsze są wspólnoty mieszkaniowe, gdzie najczęście decyzje podejmuje się w iście demokratyczny sposób, czyli przez głosowanie. A i koszty administracji są niższe, bo często prezesami i członkami zarządu są sami mieszkańcy, co liczą się z każdą złotówką, a administrują całkiem za darmo, jak to ma miejsce u mnie w bloku.
Kiedyś sam chciałem zdobyć pozwolenie na postawienie anteny na dachu do odbioru radiówki i z załatweniem pozwolenia nie miałem problemu, chociaż dach był świerzo po remoncie. Jednak wokół bloku rosną same wysokie topole, więc firma po obejrzeniu dachu nie zgodziła się.

bodek
25-11-04, 21:02
Nie zgodzę się z Tobą einstein-malysz z tego powodu, że w moim bloku zawiązała się wspólota z i tu uwaga 2 lokatorów na trzydzieści kilka mieszkań i robi się problem, bo o wszystko trzeba zwracać się do wspólnoty.

einstein-malysz
25-11-04, 21:24
No cóż, tak to czasem bywa, też mamy takiego oszołoma w bloku, który sprzeciwia się wszystkiemu, jednak już nikt go nie słucha. Jednak masz demokrację z nieszczęsnym prawem veta, ale to tak naprawdę zależy od statusu wspólnoty mieszkaniowej.

VOGEL
25-11-04, 21:40
Do powstania wspólnoty wystarczy 2 właścicieli: jednym moze byc osoba prywatna z jednym mieszkaniem, a drugim gmina posiadająca pozostałą częśc budynku. I wtedy wcale nie jest prościej i taniej. Wszystko się komplikuje, wszystko musi być poparte uchwałą wspólnoty. Jakoś też nie widzę możliwości aministrowania społecznie budynkiem. To wymaga zaangażowania i dużego nakładu środków: na sprzątanie, konserwację, naprawy. Dopóki budynek jest we względnie dobrej kondycji to pół bniedy - gorzej jak zaczyna się sypać i trzeba przeprowdzić gruntowny remont i przeznaczyć na to kilkadziesiąt tysięcy a tych na koncie wspolnoty brakuje

vacu
26-11-04, 16:25
Nie zgodzę się z Tobą einstein-malysz z tego powodu, że w moim bloku zawiązała się wspólota z i tu uwaga 2 lokatorów na trzydzieści kilka mieszkań i robi się problem, bo o wszystko trzeba zwracać się do wspólnoty.Qrcze bodek mam prawie jak ty- u mnie we wspólnocie jest co prawda więcej osób ale przez nią nie wiadomo z kim gadać - administracja odsyła do wspólnoty, wspólnota do administracji i efekt jest taki, że neta mam na dziko przez dach [w czasie remontu kilka razy mnie odcięli, na szczęście ISP to naprawił :wink: ]

VOGEL
26-11-04, 18:24
(...) nie wiadomo z kim gadać - administracja odsyła do wspólnoty, wspólnota do administracji (...)
To niezupełnie tak. Musisz iść do zarządcy (administracji) a ten musi wydać Ci warunki przeprowadzenia robót (chyba, że nie wyda zgody, ale to zupełnie inna sprawa). W warunkach tych będzie m.in. punkt mówiący o tym, że przed przystąpieniem do prac, musisz uzyskać zgodę wspólnoty na nie wyrażoną stosowną uchwałą. Z takim dokumentem idzisz ponownie do zarządcy i otrzymujesz zgodę na wykonanie prac.
Trochę to skomplikowane ale niestety tak funkcjonują wspólnoty

einstein-malysz
26-11-04, 21:12
No to u mnie jest całkiem normalnie, nie jak u was. Ponad 6 lat temu odłączyliśmy się od miejskiego przedsiębiorstwa dostarczającego c.o., zbudowaliśmy własną kotłownię na gaz z piecem za prawie 100 000zl, zrobilismy generalny remont dachu, wymieniliśmy instalacje wodno-kanalizacyjne, zrobiliśmy remont instalacji gazowej, wymieniliśmy drzwi wejściowe, domofony i wyremontowaliśmy klatki. A jest u mnie raptem 18 mieszkań, z czego tylko 17 lokali płaci czynsz.
W planach mamy remont i powiększenie balkonów oraz odpacykować fasadę i wymienić kaloryfery. To są plany na następnych kilka lat.
A blok jest z cegły, 45 letni, większość to emeryci :!:
Jak jest jakiś problem, to idzie się albo do członków zarządu, albo do prezesa. Nigdy nie było jakiś specjalnych problemów z załatwieniem tego, czy owego. Jedyny kłopot pojawił się, kiedy na prezesa został wybrany stary komuch, co doprowadził państwowy zakład do bankructw pod koniec XXw., a u nas w bloku z 10 000 zapasu na koncie w ciągu roku zrobił 14 000 długu. A czynsz :?: Nie taki znów wysoki, w tym 1,5 zł fundusz remontowy za m2.
No cóż, może mam trochę szczęścia i w dobrym bloku mieszkam :?: