PDA

View Full Version : Stłuczka i ucieczka z miejsca zdarzenia.


Anonymous
15-03-04, 21:48
Jakiś czas temu z kumplem jechaliśmy samochodem.
I mieliśmy drobną stłuczke.
Lekko zarysowaliśmy kolesiowi "malucha"
Tyle, że poprostu zwialiśmy.

Teraz przyszło wezwanie.
Sprawa trafia do Sądu Grodzkiego.

Jakie mogą być tego konsekwencje ??

jaho
16-03-04, 13:40
grzywna ok 500zl. nie potrzebnie wialiscie, mozna bylo dac kolesiowi 50zl na farbe i po sprawie. a w sadzie mozesz sie tlumaczyc ze niczego nie zauwazyles. i lepiej staw sie na sprawe bo jak nie to zaocznie zrobia i dopiero ci dowala.

pionaj
16-03-04, 17:10
a ja myślę że skończy sie to trochę inaczej.. :twisted:
bo okaże się że naprawa ,,zarysowania,, kosztowala właściciela malucha
-2.5 tys. zł !!
- dodatkowo stress i póżniejsze leczenie naraziło tego pana na dodatkowe koszty
- i jeszcze coś się zapewne znajdzie
a wy sp..... z miejsca zdarzenia nigdy nie jesteście w stanie powiedzieć co się faktycznie stało , co zdarzyło sie w trakcie a co pożniej :cry:

Anonymous
16-03-04, 17:32
O już dziala :D .
Ja kiedyś rozcharatałem gościowi Omege przywalilem jak cofałem ale w aucie go nie było. Ciemno, była zima sąsiedzi widzieli kto mu narobił szkody, ale nikt nic nie burkał to wrzuciłem jedynke nie zapaliłem świateł żeby nikt nie wylookał mojej rejestracji i pojechałem. Potem policja się tam kręciła ale żadnego wezwania nie dostałem :mrgreen:

Było to na parkingu obok pewnego wieżowca i teraz już tam nie parkuje bo mam taka dziwna blokade ze zaraz ktos cos bedzie mowil i bjadolil czy to czasem nie ten co rozbil Opla jakiemus Kowalskiemu.

mummle
16-03-04, 20:14
A to Polska właśnie. Kurcze czekam na czasy aż kierowcy będą tacy jak za zachodnią granicą. Oryginalni, nie farbowani na Niemców Polacy.

Cysorz
17-03-04, 01:52
Z ubezpieczeniami jest różnie. Jak jeszcze kiedyś woziłem się na Civic, gościu zepchnął mnie do rowu. Przyjechał kutasik, spisał co trzeba i dowiedziałem sie, że moge liczyć na jakieś 600 zł. Popieprzyłem to, pojechałem do salonu Hondy (gwarancja itepe), oryginalny serwis Hondy wziął wózek na warsztat i koszt napraw wyniósł... 18.300 zł !!!!!!!!!!! To się nazywa dbałość o klienta :))))

szunaj
17-03-04, 12:36
Tomekk konsekwencje zależą od Twojego zachowania na rozprawie i od tego, co zrobisz przed. Musisz przed rozprawą (jak najwcześniej) iść do sekretariatu tego sądu z wezwaniem, które otrzymałeś i powiedzieć, że chcesz się zapoznać z aktami sprawy. Zapisz sobie wszystko, co najważniejsze napisane jest w tych aktach. Będziesz wiedział wówczas jak się tłumaczyć i z czego. Możesz również spróbować załatwić sprawę przed rozprawą, ale musisz mieć na piśmie, że szkody, które wyrządziłeś zostały przez ciebie zrekompensowane wówczas sąd potraktuje Cię w sposób najbardziej ulgowy z możliwych.
Wypieranie się pogorszy tylko twoją sytuację i zwiększy wymiar kary. Jeżeli Cię namierzyli to znaczy, że ktoś to widział i jest świadkiem w sprawie. I właśnie od zeznań tej osoby zależy czy możliwa jest wersja z niezauważeniem spowodowanego uszkodzenia, ponieważ np. miałeś włączone radio i nie słyszałeś odgłosu stłuczki. Ja proponuje byś na początku rozprawy od razu przyznał się i oświadczył że gotów jesteś pokryć koszty w rozsądnych granicach poniesione przez właściciela auta na naprawę uszkodzeń które spowodowałeś. A jak gość będzie Cię na kasę naciągał to przecież wiesz jakie uszkodzenia były możliwe a jakie nie. I musi mieć na to kwity.
Jak to mówią chytry dwa razy traci i dlatego nawarzyłeś sobie piwa które teraz trzeba wypić.
Pozdrawiam.

Anonymous
17-03-04, 12:43
Ja jechałem z kumplem.

To on to zrobił - on prowadził.

Koleś był w samochodzie i on spisał tablice.

Narazie wezwania nie dostaliśmy.

Wczoraj ugadaliśmy się z kolesiem.
Jak wycofa wszystko i nie będzie sprawy to dostanie 70 zł.

Chciał 200, ale po nim pojechaliśmy, bo to on wjechał pod prąd i właściwie jego wina, tyle, że my zwialiśmy.

Zobaczymy co będzie.

Pozdrówki

Anonymous
17-03-04, 14:06
Dodam tylko tyle, że zwialiśmy, bo nie mieliśmy dokumentów wozu.
Czego nam nie udowodnią.

Co na to powie jeszcze Frank :?:

Anonymous
18-03-04, 21:34
Nikt więcej się nie wypowie ??

Frank Holman
01-05-08, 14:05
przypadkiem trafiajac po latach na taki temacik, dodam tylko ze w sadzie grodzkim sprawa dotyczy wylacznie wykroczen drogowych (tu: spowodowanie kolizji drogowej-zagrozenia bezpieczenstwa ruchu, nieudzielenie pomocy poszkodowanemu w wypadku drogowego przez nieposzkodowanego uczestnika wypadku)
sprawa ma o tyle zwiazek ze szkoda wyrzadzona innemu uczestnikowi wypadku, ze staje sie on poszkodowanym a wysokosc szkody wyzadzaonej ma wplyw na wyrok (za te wykroczenia przewidziano kare grzywny od 20 do 5 tys zl lub kary aresztu od 5 do 30 dni oraz srodek karny w postaci zakazu prowadzenia pojazdu na okres od 6 miesięcy do 3 lat.)
dogadanie sie z poszkodowanym moze miec o tyle wplyw na wyrok, ze zostanie potraktowane jako dobrowolne usuwanie skutkow czynu zabronionego (obligatoryjna okolicznosci lagodzaca) - nie ma jednak czegos takiego jak wycofanie sprawy, bowiem wszelkie te wykroczenia sa scigane z oskarzenia publicznego (w interesie spolecznym - bezpieczenstwo i porzadek w komunikacji)
kara ma wywolac oddzialywanie wychowawcze na sprawcy wykroczen / o ile uznany on zostanie winnym (w tym przypadku jesli to poszkodowany jechal pod prad co najmniej w zarzucie dot. spowodowania zagrozenia ruchu to raczej niemolziwe) i nie ma zadnego skutku dla poszkodowanego
grzywna bedzie stanowila dochod skarbu panstwa, a sad grodzki nie orzeka o odszkodowaniu
skazujacy wyrok SG bedzie jednak podstawa do wytoczenia przez poszkodowanego sprawy przed sadem cywilnym o odszkodowanie